header 2015 obozy letnie karate duzy oboz d6

Obozy Letnie Karate - Dzień 6 - Niedziela

Niedziela, dzień święty mówią niektórzy
Prosimy: niech niebo się trochę zachmurzy
Nic z tego dzieciaki, prośba odrzucana
Dzisiaj Wam z Góry przysmażę ramiona.
O ochłodzeniu nie ma wcale mowy
Jak na kolanach do Częstochowy,
Będziecie kroczyć do świątyni mojej
Na mały test woli nadeszła kolej.
A gdy czaplińskie chałupy miniecie
Niepokonani w swego życia kwiecie,
Spotkacie się ze mną w głębokiej zadumie
I zagadacie, jak każdy z Was umie.
Spłynie na was łaska jak strumyk górskiej wody
Bo po mszy świętej będzie czas na lody.
Niejedni spadną na żyzną ziemię,
Big Milkiem racząc swe podniebienie.
Chwała, niech będzie chwała,
Magnumów liczba w lodówce niemała
Czaplinek moim spichlerzem, niczego mi nie brak.
Chodź jak dojdę z powrotem, będzie ze mnie wrak.
Marność nad marnościami - Stopy z pęcherzami
Lecz już bez zmartwień, zapchani lodami
Dziewięć kilometrów drogi powrotnej
Nawet dla osoby bardzo niegramotnej
To jak spacerek ścieżkami Edenu
Piękna symfonia lasów, wód i tlenu.
Jesteśmy na miejscu, koniec przygody,
Czy to nie czas na kolejne lody?
Bo po obiedzie, tak się dobrze składa
Że podwieczorkiem dziadek Mróz dziś włada.
I choć powtarza „trzeba dbać o dietę”,
Funduje nam znowu lodową podnietę.
Ale chwila moment, to jeszcze nie wszystko,
Wieczorową porą będzie uroczysko.
jubileusz narodzin przeżywa Kajetan,
z tego powodu, arbuzowa feta!

Newsletter

Wpisz swoje dane aby być na bieżąco z wydarzeniami w klubie!