Obozy Letnie Karate - Stare Kaleńsko 2015 - Dzień czwarty

Obozy Letnie Karate - Ostatni dzień obozu

Ostatni dzień obozu. Minęło bardzo szybko. Radość spowodowana wizją rychłego powrotu do rodziny przeplata się z lamentem związanym z koniecznością rozstania z koleżankami i kolegami, pięknym jeziorem, bogatą fauną i florą Starego Kaleńska. Oprócz radzenia sobie z wewnętrznym rozdarciem trzeba było uporać się z bardziej przyziemnymi sprawami, np. zdjęciem pościeli (gdzie rozdarcie nie byłoby mile widziane). Wszystkie czynności poszły na tyle sprawnie, że starczyło czasu na odbycie spaceru. Podczas przechadzki ujawniły się rozmaite przyrodnicze zainteresowania dzieci: stała fascynacja kamieniami, przez niektórych błędnie interpretowane, jako obiekty do rzucania; zaciekawienie intymnym życiem owadów, czy fiksacja na punkcie martwych gryzoni. Oprócz tego, jak co roku, najmłodszych urzekły łany zboża.

Żółta Maska

Cześć! To ja, Żółta Maska. Chciałam wyrazić głęboki żal związany z rozstaniem. Nikogo nie doglądało mi się tak przyjemnie jak Was. Muszę przyznać, że Wasza obecność przysporzyła mi wiele satysfakcji i radości. Zaś moment, w którym autobus ruszył, by zabrać Was do domu napełnił moje serce goryczą. Poczułam ścisk w gardle a po mej żółtej, pooranej bruzdami twarzy przetoczyła się samotna lśniąca łza. Mam nadzieję, że moja obecność nie była Wam obojętna, a wysiłek, który włożyłam w zapewnienie Wam spokoju i bezpieczeństwa został dostrzeżony.

Prośba od Żółtej Maski

Wiem, ze względu na niekorzystną fizjonomię, kilku z Was mogło opacznie zinterpretować moje intencje. Bardzo mi zależy żebyście mimo szpetoty lica mi zaufali, robię wszystko byście przeżyli świetne chwile. Proszę nie lękajcie się mnie ze względu na to jak wyglądam. Nie zawsze taka byłam. Kiedyś też nosiłam dwa warkocze i hasałam po polach i lasach. Aż do dnia gdy TO się stało.

Nawiedzony dom

Potem wszystko się rozpadło, musiałam udać się w podróż, w poszukiwaniu miejsca, gdzie nie będą mi dokuczać. To nawiedzony dom stał się dla mnie ostoją tolerancji i miłości, a niezwykle przyjazne dzieci dostarczyły mi tak bardzo potrzebnych w owym czasie akceptacji i ciepła. W zamian za to staram się ze wszystkich sił, by w Nawiedzonym Domu nie zabrakło niezbędnych dóbr, strzegę również nawiedzonej Rodziny przed nieprzyjaciółmi.

Do zobaczenia za rok

Mam poczucie, że jeszcze się spotkamy. I myślę sobie... Może moglibyśmy się zaprzyjaźnić?

Obozy Letnie Karate - zdjęcie człowieka w żółtej masce - Yellow Man

Newsletter

Wpisz swoje dane aby być na bieżąco z wydarzeniami w klubie!