Na zdjęciu zjawa z okolicznych opowiadań i legend

Dzień 7 - Relacja na całego

Bieg Patrolowy z przygodami Od rana słońce na niebie. Karatecy podczas rozruchu zachowują się tak, jakby powietrze było gęstsze od wody. My jednak wiemy, że prawdziwą kondycję wykuwa się w ogniu góry przeznaczenia. A naszym przeznaczeniem jest odnaleźć się w biegu patrolowym i wykonać wszystkie znalezione zadania :-)

Trójkąt Bermudzki w Czaplinku

Wyruszamy w trasę dookoła koła (w sensie trójkąt dookoła obozowiska, jednak koło fajnie się rymuje). Cel wyprawy, zapamiętać trasę na, której będą zadania i wrócić bez zadrapania. Jedni szybciej, drudzy wolniej, jedni z uśmiechem na twarzy, drudzy z fochem dołączonym do bagaży. Wracamy, nie stękamy, oczywiście Wezi jak szalony, wizją mety nakręcony. Obiad jemy, głodni być nie chcemy. Po treningu, zbieramy się w ringu. Po wyprawie jedni kwiaty, drudzy baty, jak się później okazuje, dzień imienin zaskakuje.

Ciechocinek

Patrzę na obozowiczów, słucham wieści niczym sufler gry aktorskiej. Ten oświadczył się tamtej, ta dała kosza temu i to nie na boisku, ten marzy o wspólnym spacerze z nią. Gdyby nie to, że to obóz sportowy pomyślałbym, że jestem w Ciechocinku. Patrzę dalej, nie ingeruję, w końcu to świat dzikiej natury. A reguły twarde - „zwycięzca bierze wszystko”, no może wszystko!

Sklepik

W naszym sklepiku ekspedient z truskawką obtaczaną w cukrze obwieszcza przyjęcie towaru. A na regale pojawiają się ciastka kruche i nie kruche, kalarepa z instrukcją obsługi, pomidor malinowy, marchewka od rolnika oraz jabłka, a wszystko zdrowe i dobre, bo jak się w trakcie przyjęcia towaru okazuje… polskie. Kolejka długa, rozgadana, wzorcowa. Dreszcz emocji, plotka niesie, że towaru nie wystarczy dla wszystkich. Towar wykwintny jak na półkach sklepów PEWEX tylko, że tu nie potrzeba bonów. W głównej roli ciastka kruche z pestkami dyni oraz marchewkowe z marmoladą. Palce lizać! Dochodzi do prób wyłudzenia, szantażu, oszczerstw i oskarżeń. Społeczeństwo formuje się na nowo! Jednak są i tacy, którym udało się coś kupić. Tych rozpoznajemy po okruchach wokół ust i braku kontaktu z rzeczywistością, stan uniesienia zarówno ciastek jak i emocjonalny :-)

Bardzo dziękujemy rodzicom za wsparcie dla naszej akcji, a w szczególności Panu Leszkowi. Śpieszymy z informacją, że pisząc o warzywach od rolnika mamy na myśli sklepy typu „Rolnik” czyli warzywniak i małe kolonialki. Trzymamy się z dala od sklepów „Ladybird” a po meczu Polska-Portugalia tym bardziej :-) Mamy świadomość zagrożeń jakie niosą ze sobą nawozy, pestycydy i inne chemikalia, nie chcemy eksponować się na zagrożenie zatruciem pokarmowym. Naszą intencją jest jednak zwrócenie uwagi rodzicom na to co producenci żywności robią z naszymi dziećmi. Szanowni Państwo „cukier poza ładnym opakowaniem na zewnątrz, wewnątrz już taki ładny nie jest”. Jak Pan Leszek wspomniał to wierzchołek góry lodowej, które niestety i na nasze nieszczęście też są coraz mniejsze.

Bieg Patrolowy

Rozpoczynamy! Wcześniej było losowanie listy startowej. Wezi pierwszy, Adam ostatni, tyle usłyszałem. Zabieram się z Wezim i biegnę ramię w ramię. Tempo jak Kenijczycy na maratonie, celujemy w czas poniżej godziny :-). Nikt się nie oszczędza. Wezi krótkimi żołnierskimi komendami trzyma ekipę w zwartym szyku, a ekipa jak marynarze na tonącym statku. Zadanie po zadaniu, metr za metrem, byle szybciej, byle więcej. Mijamy „Safety Car” z Koksem w środku. Robią zdjęcia, to dobrze, wszyscy z naszych twarzy odczytają co się tutaj dzieje. Stawka wysoka, chodzi o tytuł najlepszej ekipy na obozie, doskonale zorientowanej oraz zgranej. Czas też ma znaczenie! Ekipa Wezjego zdaje się mieć jakieś przywileje w naturze, jaskółki ewidentnie faworyzują ich wskazując im drogę. Dla innych ekip natura jest bezwzględna, jaskółki zachowują kamienną twarz, niczym posągi Moai z Wysp Wielkanocnych. W trakcie drogi ekipy otrzymują sygnał, aby omijać pewien dom wielkim łukiem. Ostrzeżenea pozostawili mieszkańcy wsi ku przestrodze. Jak się później okazało, właścicielem posiadłości jest postać z miejscowych legend. Zapada zmrok, ekipa Wezjego dociera do obozowiska. Okazało się, że kilka zadań przeoczyli, może w pośpiechu, może… Strachim, Straszek, Strachnisław, senator :-) Nie wiemy dokładnie co się wydarzyło na trasie i czy warunki umowy zostały dotrzymane? Jednak w niektórych domkach dzieci otrzymały w nocy list z ostrzeżeniem.

Gimnastyczka

Legenda głosi, że jeśli postać Strachima zostanie ze snu wiecznego przebudzona, tylko postać z mitów uśpienia dokona. Sensei Kara zdaje się udawać Warszawską Nike a może Gimnastyczkę z Poznańskiej Cytadeli, tego nie wiadomo, ciemno wszędzie, głucho wszędzie, co to będzie, co to będzie…

Odwieczna walka dobra ze złem

Do wczesnych godzin porannych uganialiśmy się za Strachimem. W pewnym momencie, akcja niczym scenariusz filmów grozy, przenosi nas do świata wiecznych snów. Ostatecznie Gimnastyczka oraz odwaga i poświęcenie opiekunów, pozwala na spokojny sen wszystkich obozowiczów.

Galeria zdjęć

Newsletter

Wpisz swoje dane aby być na bieżąco z wydarzeniami w klubie!