Na zdjęciu myszka poszukująca Samicy Nosorożca

Dzień 3 - Pocztówka do mamy

Dzisiaj zawitało do nas słońce. Postanowiliśmy wykorzystać ten czas maksymalnie jak tylko można. Podzieliliśmy obozowiczów na grupy, tak aby każdy był ostatecznie zadowolony. W grupie artystycznej dzieci samodzielnie projektowały pocztówki do rodziców, w grupie sportowej kolejny mecz o złote kalesony, w grupie wodnej kajaki oraz kąpiele. 

Się rozlało :-)

Dzisiaj nim zajrzało do nas słońce, wiele rzeczy się rozlało. Pierwszy był M. oraz jego treści żółądkowe na prześcieradle (okazuje się, że zagryzanie kabanosów masłem czekoladowym nie popłaca). Następnie niejaki Strachnisław, którego wczorajsze pogróżki zostały totalnie zbagatelizowane, wraz z Wilgocią dokonali niemożliwego. Na tarasie instruktorów znaleziono wywrócony do góry dnem karton. To nie wszystko! W kartonie, który stał pierwotnie na parapecie przechowywane były wiadra z farbą. Nagle wieczka postanowiły odłączyć się od wiaderek, ot i tragedia gotowa, a rezultat opłakany. Jednak nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Z racji tej, że wieczorem mamy zapowiedziane Pidżamowe Party, jeden z instruktorów ma dobrze zrobione paznokcie :-)

Żółta Maska - dochodzenie prawdy!

Zosia wraz z Marysią wszczęły dochodzenie, mające ustalić, który z opiekunów jest Żółtą Maską (swoją drogą, ile razy już to słyszeliśmy). Incydent miał miejsce wczoraj, kiedy to dziewczyny wracając z Kina Bambina zastały list w butelce a w nim pogróżki. Adresatem listu był niejaki Strachnisław alias Żółta Maska. Zosia niczym grafolog zbiera podpisy celem dokonania komparycji. Na chwilę obecną najbardziej podejrzany jest opiekun, którego wczoraj w ogóle nie było :-) Dochodzenia nabiera tempa!

Samica nosorożca część kolejna

Niespodziewanie z wizytą wpadła myszka, poszukując Samicy Nosorożca. Zainteresowanych tematem odsyłam do wydarzeń z ubiegłego roku - link do części poprzedniej.Wypiła kawusie, pobiegła dalej i tyle ją widzieli. Podobno kręciła się obok Głupiego Jasia ale tego potwierdzić nie mogę! Później wpadła też Żółta Maska, ale nawet się nie zatrzymała na pogaduchy. To pchamy ten dzień dalej na przód oczekując więcej od życia :-)

Żółta Maska - cała prawda

Sensei Piotr zebrał wszystkie dzieciaki w jednym miejscu, aby każdy uczestnik obozu w Starym Kaleńsku poznał historię Żółtej Maski. A szło to mniej więcej tak… Później te dzieci z nawiedzonego domu… ostatecznie konie… w końcu razem… i tak się ta historia kręci po okolicy!

Galeria zdjęć

Newsletter

Wpisz swoje dane aby być na bieżąco z wydarzeniami w klubie!