Poznanskie Stowarzyszenie Karate Shotokan

Dzień 1 & 2 - wymiana turnusów i rozgrzewka "komórek"

Wymiana turnusów - czyli jak to robimy

Wymiana turnusów przypomina trochę napad na bank (zwłaszcza, jeśli już na samym początku operacji, zaraz po zebraniu pieniędzy i telefonów trzeba radzić sobie z policją). Należy w umiejętny, zdecydowany sposób dyrygować całą grupą, zachować maksymalną koncentrację i zapanować nad wszechogarniającym chaosem wykonując wiele rzeczy symultanicznie. Grupa pięciu osób musi oddelegować do domu dzieci z pierwszego obozu, przyjąć sześćdziesiątkę kolejnych w tym samym czasie, nakarmić ich, na jednych wrzasnąć a innych przytulić, przydzielić każdego do swojego domku, zarekwirować wszystkie potencjalne narzędzia zbrodni, przypilnować aby wszyscy się nie pozabijali i porozdzielać między opiekunów lekarstwa, portfele, książeczki zdrowia każdego z uczestników oraz karty obozowiczów, w których wypisane są wszystkie ich choroby, dolegliwości i uczulenia: pyłki, trawa, brzoza, orzechy, chemia, ziemia, powietrze, hemoglobina, halucynacja, dwutlenek węgla…taka sytuacja. Mistyfikacja.

Partia szachów

Następnie rozpoczyna się prawdziwa partia szachów; gra pod tytułem „kto kogo”. Wiadomym jest, że pierwszego dnia wszystkich rozpiera energia; adrenalina nie pozwala usiedzieć w miejscu; zmiana otoczenia sprawia, że nie chce się spać; dlatego, mając na uwadze pracę do późnych godzin nocnych należy użyć wszelkich możliwych podstępów aby obozowicze tej pracy w nocy nie utrudniali.
W dniu wczorajszym, dajmy na to, boisko do piłki nożnej zostało powiększone czterokrotnie a instruktorzy rzucając piłkę na klepisko przyglądali się spokojnie do zapadnięcia zmroku aż grupa 25 osób goniących za białą skórzaną kulą zabiega się na śmierć. Oświetlając reflektorem masę szamoczących się w jednym miejscu istot wśród tumanów kurzu, można było odnieść wrażenie, że obrazek ten jest łudząco podobny do tych z filmów przyrodniczych, w których stado lwów na sawannie pożera antylopę gnu.

Noc i poranek dnia drugiego

Czy strategia ta odniosła zamierzony skutek? Chyba tak, jeżeli weźmiemy pod uwagę, że o godzinie 23.00 w ośrodku była już absolutna cisza; na rozruch poranny jeden domek spóźnił się o 40 minut a inne gwiazdy zamiast przyjść na zajęcia w leginsach przyszły w LEE dżinsach. Byli też tacy, którzy po zadaniu pytania „a która godzina?”, usłyszawszy odpowiedź „za piętnaście pięć po wpół” odchodzili w  usatysfakcjonowani i doinformowani.

Pierwsze zadania w grupach

Skoro rozgrzewane do czerwoności każdego dnia komórki zostały zarekwirowane, nadeszła po treningu pora aby rozgrzać inne: te mózgowe. Zadaniem każdej z grup do zadań specjalnych było wymyślenie bajki używając takich wyrazów jak: wymiętoszony, każualowy, dzban, hipochondryk, katapulta, święcić, flirtować, czy drylować oraz wykonać kilka ilustracji do wymyślonej przez siebie historii.

Nie jestem przekonany czy wspomniane komórki zostały wystarczająco dobrze rozgrzane. Spora ilość osób domagała się zmiany „każualowych” ciuchów na strój kąpielowy, ale zmienili tylko… zamiar. Powodem rezygnacji z zamoczenia się w jeziorze okazał się „kapuśniak” i obawa przed zmoknięciem.

Trening

I oczywiście nie możemy zapominać nadmienić, że w natłoku zajęć i zabaw, udało nam się wygospodarować czas na dwa treningi - zobaczymy jakie przyniosą efekty za 9 dni. 

Galeria zdjęć

Dzień 1
Dzień 2

Newsletter

Wpisz swoje dane aby być na bieżąco z wydarzeniami w klubie!